Wyjątkowy projekt Vonneguta i Chermayeffa

2018-11-15
Wyjątkowy projekt Vonneguta i Chermayeffa

Oszczędność słów, wysmakowana grafika i zupełnie nowe spojrzenie na historię Bożego Narodzenia. "Słońce. Księżyc. Gwiazda" to unikalny projekt wydawniczy jednego z najpopularniejszych pisarzy naszej epoki oraz błyskotliwego projektanta graficznego i ilustratora. Książka - wydana po raz pierwszy w USA w 1980 roku - ukazała się właśnie w Polsce.



Można w zasadzie powiedzieć, że ojcem całego przedsięwzięcia jest Frank Platt - genialny nowojorski wydawca. Zaprzyjaźniony z Kurtem Vonnegutem i Ivanem Chermayeffem podsunął im pomysł, by wspólnie stworzyli książkę. 

Ivan Chermayeff - wybitny grafik, ilustrator i twórca kolaży, projektant słynnych logotypów, m.in. dla NBC, National Geographic, US Open - rozpoczął pracę pierwszy. Przekazał Kurtowi Vonnegutowi intrygujące ilustracje, bez tłumaczenia historii, którą przedstawiają.



Zainspirowany tą graficzną opowieścią Vonnegut dopisał do niej własną historię osnutą wokół najsłynniejszych narodzin w dziejach. Oto na świat przychodzi Istota, która go stworzyła. Wydarzenia znane z opowieści o Bożym Narodzeniu poznajemy z perspektywy noworodka, który dopiero uczy się widzieć świat. Patrząc, niejako stwarza rzeczywistość, która go otacza.


Książkę na język polski przetłumaczył Rafał Lisowski, który wcześniej przełożył "Listy" Vonneguta, a także pierwszą pełną biografię Vonneguta autorstwa Charlesa J. Shieldsa.



Dlaczego właściwie w opowieści nie pojawia się słowo "Bóg" ani "Stwórca"? Oto, jak wyjaśnia intencje Vonneguta tłumacz:

>> Cały trik Vonneguta polega tutaj na tym, że depersonalizuje Stwórcę. Co prawda pisze "Creator", ale używa rodzaju nijakiego: "It". Nie pojawia się imię Jezus, nie pojawia się Bóg - "On". Po polsku oczywiście nie da się tego przenieść 1:1, bo rodzaje w angielskim i polskim działają zupełnie inaczej. Zacząłem więc od szukania w polszczyźnie jakiegoś rzeczownika rodzaju nijakiego, który pozwoliłby pisać o Stwórcy per "Ono". Intencja Vonneguta jest jasna: o Stwórcy pisze bezosobowo "It", a zatem traktuje go jako istotę pozbawioną cech płciowych, uniwersalną, inną niż Bóg rodzaju męskiego, na co dzień znany z chrześcijaństwa. No właśnie - istotę. Gdy mówimy "istota", pomimo że to gramatycznie "ona", raczej nie kojarzy nam się automatycznie z kobietą. Raczej po prostu - z ogólnością, z brakiem wskazania płci czy wręcz określenia cech osobowych. A właśnie o to chodziło Vonnegutowi. Oryginalne "It" wprowadza pierwiastek dziwności - czytelnik zwykle nie spotyka się z takim określeniem Boga Stwórcy. Ja ten pierwiastek dziwności wtłoczyłem w wyrażenie "ta Istota". Jedno było pewne: nie mógł to być "ten Stwórca", bo wtedy czytalibyśmy tekst jak
(z grubsza) zwyczajną opowieść biblijną, nawet nie podejrzewając, że oryginał kryje w sobie coś innego. <<



Wyobrażaliście sobie kiedykolwiek, że Istota, która stworzyła świat: spała, ssała ciepłe mleko, śniła (na zielono i na fioletowo), nie mogła ruszać rączką ani nóżką (tak mocno była opatulona), zrobiła zeza, zobaczyła słońce, po raz pierwszy miała rację (bo to naprawdę było słońce)?   
Ta sugestywna opowieść dwóch znakomitych twórców , pozwoli wam spojrzeć na historię Bożego Narodzenia z zupełnie nowej perspektywy. 

 

Polecane
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel